Zabierz mnie na drugą stronę... 

Zabierz mnie gdzie wszystko ma swój sens...
Gdzie wszystko ułożone... jak policyjny pies.

To koniec... Zabiliśmy w sobie wszystko.
To koniec... Mogliśmy więcej, przykro.

Pchnij mnie kuchennym nożem, wypuść na mnie swoje lwy, ja nie chcę więcej biec w ogonie, wolę z przodu tak jak Ty...

To koniec... Zabiliśmy w sobie wszystko.
To koniec... Mogliśmy więcej, przykro.
...
To koniec... Zabiliśmy w sobie wszystko.
To koniec... Mogliśmy więcej, przykro.

Wszyscy razem w jedną stronę...
Wszyscy razem niema czego się bać, śpiewajmy tonem wyzwolonym: sia laj laj laj laj la.

To koniec... Zabiliśmy w sobie wszystko.
To koniec... Mogliśmy więcej, przykro.


nie puszczę cię 

nigdzie sama stąd nie pójdziesz
zostaniesz tu
ja będę czekał aż uśniesz

ale to nie wszystko

wyspowiadasz się
jeszcze przed snem chce cię mieć czystą

ale to nie wszystko

wydrylujesz śliną mnie
otoczysz sprężystą łydką

ale to nie wszystko

upadniemy razem tak
jak jeszcze nigdy nisko

ale to nie wszystko

bo zanim zgasną resztki dnia
zanim anioły się przyśnią
zanim nasze ciała wyschną

powtórzymy wszystko